Ubezpieczenia na Życie Pramerica Opinie i Oceny

Ocena użytkowników 3.00 / 5.00
50% opiniujących poleca Pramerica
Porównaj ubezpieczenie na życie Pramerica z ofertami innych towarzystw ubezpieczeniowych. Przeczytaj opinie klientów Pramerica - cenne uwagi pomogą Ci wybrać najlepszą firmę.
Jeśli miałeś do czynienia z Pramerica to zachęcamy Cię do wystawienia opinii poniżej.

Opinie użytkowników o Pramerica

Evodish, Poznań
specjalista - 496 punktów

1023 osoby z 1991 uznało tą opinię za pomocną
ocena:  data: 2010-07-06 14:47:54
zalety: -Dość duży wybór wśród ubezpieczeń na życie
-Możliwość zawarcia ubezpieczenia na życie dla osób między 6 MIESIĄCEM a 75 rokiem życia
-Możliwość nie tylko zwiększenia, ale również obniżenia wysokości ubezpieczenia, a zatem również składki
-Możliwość uzyskania pożyczki od ubezpieczyciela na opłacenie składki
-Wypłata świadczenia na życie następuje nie tylko w wypadku śmierci czy inwalidztwa ubezpieczonego, ale również w wyniku zapadnięcia przez niego na chorobę śmiertelną
-Prawo do pobierania świadczenia emerytalnego z tytułu ubezpieczenia na życie może przejść na uposażonych po śmierci ubezpieczonego
-Umowa dodatkowa na wypadek poważnego zachorowania obejmuje również dzieci ubezpieczonego, a samo w sobie zawiera ubezpieczenie również od zawału serca czy nowotworów
-Bardzo mały zakres wyłączeń od odpowiedzialności
wady: -Według definicji choroby śmiertelnej, taką chorobą jest tylko schorzenie, które powoduje śmierć w okresie maksymalnie sześciu miesięcy od zdiagnozowania
-Wypłata za pobyt w szpitalu wypłacana jest dopiero wtedy, jeśli nasz pobyt trwał dłużej niż siedem dni
-Wypłata świadczenia szpitalnego nie obowiązuje osób chorych na HIV/AIDS lub będących w ciąży
-Niezbyt konkurencyjne ceny
opinia: Pramerica na każdym kroku, nawet dość tanimi sztuczkami (jak używanie tylko ciemnych pełnych garniturów i tylko białych koszul czy wpinanie niewielkiej broszy) próbuje nas przekonać o standardzie, prestiżu i pozycji którą nam proponuje. Gdyby jednak przyjrzeć się bliżej ich ubezpieczeniom, okazuje się, że ten prestiż i wysoka pozycja to.. najszczersza prawda!
Według rankingu sieciowego dotyczącego ubezpieczycieli na życie, Pramerica w zeszłym roku znalazła się w Polsce dopiero na dwudziestym miejscu, z niezbyt dużym przypisem. Gdyby sugerować się wyłącznie tym argumentem, wyszłoby na to, że absolutnie nie opłaca się nawet rozmawiać z przedstawicielem.. Nic bardziej mylnego, bowiem - jeśli mogę pisać szczerze - dawno nie widziałem tak szerokiej, kompleksowej i pełnej ochrony, jasnych warunków, ludzkiego podejścia i dobrze skonstruowanego produktu. Wystarczy spojrzeć na listę wyciągniętych plusów i minusów..
Pramerica oferuje w swoim portfolio wyłącznie ubezpieczenia na życie i zdrowie (z możliwością ich rozszerzenia o fundusze inwestycyjne), co świadczy jednoznacznie o doświadczeniu i wiedzy, jaką dysponują. Ten status podnosi również fakt, że doświadczenie to zdobywane było nie tylko na klientach w Polsce, ale na niemal całym świecie - Pramerica należy bowiem do międzynarodowej grupy jednego z potentatów światowego rynku finansów, Prudential.
Jeśli chodzi o obsługę - trudno mieć tutaj jakiekolwiek zastrzeżenia. Wiedza life plannerów, czyli agentów ubezpieczeniowych Pramerica jest wystarczająca, obsługa klienta na infolinii - uprzejma i kompetentna, a strona - dobrze zbudowana. Nie ma tutaj wprawdzie żadnych fajerwerków, ale nie można grupy nazwać średniakiem, bo tą granicę ze spokojem przekracza. Plus.
Jeśli chodzi o produkty, nie jest ich tutaj za dużo. Ktoś spyta: „to dlaczego w plusach napisane jest o dużej ilości polis do wyboru”? Bowiem każda polisa występuje w kilku wariantach, a do tego istnieje możliwość dokupienia do każdej z nich umowy dodatkowej, zabezpieczającej przed niektórymi zdarzeniami losowymi. To daje nam kilkadziesiąt różnych konfiguracji, więc praktycznie każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. Podstawowymi usługami jest ubezpieczenie na życie, na życie z emeryturą oraz terminowe na życie, a także ubezpieczenia z funduszami kapitałowymi (np. dość popularny projekt „Skały Gibraltaru”). Jak widać - nazwy mówią same za siebie, same zaś produkty nie mają praktycznie żadnych błędów, „haczyków” czy niedomówień. Znajdziemy zaś bardzo dużo opcji, których nie spotkamy nigdzie indziej - taką przyjemnością jest np. ochrona naszych dzieci w przypadku indywidualnej polisy na życie; możliwość przejścia świadczeń emerytalnych na uposażonych, jeśli osoba ubezpieczona odejdzie z tego świata, fakt, że wypłata świadczeń wykonywana jest nie tylko na wypadek śmierci, ale również zapadnięcia na chorobę śmiertelną, czy możliwość samodzielnego ustalenia sumy ubezpieczenia na wypadek pobytu w szpitalu - tutaj za każdy dzień naszej choroby otrzymamy wielokrotność sumy ubezpieczenia. Przy okazji wspominania tego ostatniego, czyli ubezpieczenia na wypadek pobytu w szpitalu, muszę niestety wspomnieć o jedynych bolączkach, jakie udało mi się odnaleźć w usługach Pramerica. Chodzi o fakt, że świadczenie szpitalne nie przysługuje osobom chorym na HIV czy AIDS, a wypłacane jest dopiero w przypadku, jeśli pobyt w ośrodku trwał więcej niż siedem dni. Na pocieszenie dodać mogę jednak, że każdy dzień z tych siedmiu będzie mnożony przez sumę ubezpieczenia i liczy się do wypłaty, karencja jest więc tylko pozorna. Bardzo zaskakujący jest również śmiesznie mały zakres wyłączeń od odpowiedzialności w przypadku innych polis.
Podsumowując, Pramerica to jeden z najlepszych, jeśli nie wręcz najlepszy, wybór jeśli chodzi o ubezpieczenia na życie i zdrowie. Szeroki zakres ubezpieczenia, niski próg wyłączeń, możliwość szerokiej ingerencji w sumy ubezpieczenia i zasady wypłaty świadczenia a także zwyczajnie - solidność i pewność pozycji tej firmy (zerowa liczba skarg od klientów u Rzecznika Ubezpieczonych!) to argumenty, które sprawiają, że klienci grupy Pramerica śpią spokojnie. Ubezpieczenia wprawdzie nie należą do najtańszych, ale z pewnością - do najkorzystniejszych. Zdecydowanie polecam. 5.

/ | Skomentuj opinię (3)


18 osoby z 33 uznało tą opinię za pomocną
ocena:  data: 2014-11-16 15:04:44
zalety: Nie ma.
wady: Opisałem w treści.
opinia: Witam wszystkich.
Rekrutowałem do Pramerica Życie TUiR SA we wrześniu 2014 na stanowisko Pracownika do Działu Obsługi Klienta Indywidualnego w Warszawie. W październiku 2014 zadzwonił do mnie Pan Sebastian Drabot - Koordynator Sekcji Sprzedaży oddziału Warszawa Wola. Oznajmił, że jest zainteresowany moją kandydaturą i finalnie zapytał, czy jestem gotów przyjechać na rozmowę kwalifikacyjną. Odpowiedziałem, że owszem tak ale nauczony pragmatyzmem życiowym chciałem się uprzednio dowiedzieć jak najwięcej rzeczy o w/w stanowisku. Pan Sebastian Drabot roztoczył przede mną wizję bajońskich zarobków, nie skupiając się w ogóle na wymaganiach merytorycznych dotyczących tego stanowiska, co już na wstępie wydało mi się dziwne. Był przy tym tak przekonywujący, że zgodziłem się na spotkanie. Finalnie przekładałem je kilkakrotnie, co jak sami przyznacie w każdej normalnej szanującej się firmie skończyłoby się jego odwołaniem ale Pan Sebastian nie dawał za wygraną. W końcu wybił sądny dzień i mając umówioną jeszcze jedną rozmowę kwalifikacyjną w bliskiej odległości na stanowisko lepiej rokujące, postanowiłem upiec dwie pieczenie na jednym ogniu – pojechałem. Rozmowa odbyła się w Warszawskiej siedzibie Pramerica Życie TUiR SA przy al. Jerozolimskich123A. Po kurtuazyjnym przywitaniu Pan Sebastian starał mi się zrobić pranie mózgu w stylu, że spotkało mnie wielkie szczęście, że to właśnie ja zostałem wybrany do tej jakże lukratywnej pracy i że tylko nielicznych spotyka ten zaszczyt. Następnie dodał, że przyjmują tylko osoby z wykształceniem wyższym, które …(sic!) nie pracowały nigdy w branży ubezpieczeniowej, gdyż jak to ujął nie mają negatywnych nawyków wyniesionych z innej firmy. Prawdziwa wersja, którą wyniosłem w czasie spotkania brzmiała zaś, że osoba mająca styczność z tą branżą i oferowanych „apanażach” połapałaby się od razu, że proponowane warunki, to jedna wielka lipa i wyszła w jego połowie. Ale o tym za chwilę. Spotkanie o ile tak je można nazwać nie miało nic wspólnego z profesjonalną rozmową kwalifikacyjną. Zakrawało na spotkanie z łapanki w stylu, że jeżeli zgodzisz się u nas pracować, będziesz dużo zarabiał i żył długo i szczęśliwie. A to przecież pracownikowi powinno o niebo bardziej zależeć na pracy, aniżeli odwrotnie, szczególnie takiej lukratywnej. Nie było żadnych pytań sprawdzających moje kompetencje merytoryczne, sprzedażowe, analityczne, o Case study nie wspominając. Taka pogadanka.
Stanowisko wiązało się z terenową sprzedażą polis ubezpieczeniowych. Zapytałem więc Pana Sebastiana, czy spotkania sprzedażowe mają miejsce z osobami wstępnie zainteresowanymi ich kupnem i wydzwonionymi wcześniej przez Call Center? Pan Drabot dał mi do zrozumienia, że Klientów należy szukać sobie samemu, najlepiej wśród znajomych, co jak sami przyznacie mnie rozwaliło. Sprzedaż polis jest do przełknięcia ale zarabianie na własnych znajomych wciskając im polisy o wątpliwej jakości? Sorry ale zdecydowanie nie! Okazało się, że taka polityka wynika to z faktu, ze Pramerica nie ma własnego Call Center sprzedażowego. Śmiechu warte pomyślałem. Typowa akwizycja ubezpieczeniowa, jakich tysiące. Prędzej można buty zedrzeć, niż na tym zarobić, szukając Klienta z doskoku w terenie, bo ludzie nie są dziś tacy naiwni, co kiedyś. Wątpię, żeby rozdawaniu ulotek przed metrem pomogło, o chodzeniu po blokach nie wspominając, bo szybciej można dostać w czapę. Już bym wolał robić za telemarketera, bo przynajmniej siedzę przy biurku, zamiast zwiedzać klatki schodowe, nakręcając ludzi na polisy. No i butów nie zedrę na darmo. Takie były moje przemyślenia.
Niestety nie zapytałem Pana Sebastiana, czy oferują dofinansowanie do karty miejskiej, bo o samochodzie służbowym można było pomarzyć. Niby stanowisko opisywane przez Pana Drabota miało zakrawać na kogoś w rodzaju Przedstawiciela Handlowego ale co to za Przedstawiciel, który nie ma swojego głównego narzędzia pracy, jakim jest samochód. Śmiechu warte.
Forma współpracy - Umowa agencyjna, czyli własna działalność gospodarcza na porządku dziennym. Pan Sebastian Drabot zapraszając mnie na rozmowę oznajmił, że oferują minimum 4 tysiące brutto podstawy, która wypłacana jest niezależnie od ilości sprzedaży. Na rozmowie zaczął to pokrętnie wyjaśniać, rysować na kartce, robiąc pranie mózgu i obiecując sielską idylle. Przyparty do muru moim poziomem irytacji i celnością pytań odparł, że nie ma żadnej sumy zagwarantowanej jako podstawa. W ogólnym rozrachunku wyszło na to, że wynagrodzenie było uzależnione od ilości sprzedanych polis, czyli w najgorszym wariancie można było „zarobić’ okrągłe zero. Wstałem i wyszedłem, kończąc ten festiwal krętactwa i koloryzowania rzeczywistości zwany potocznie rozmową kwalifikacyjną.
@osoby rekrutujące - radzę omijać Pramerica Życie TUiR SA szerokim łukiem!!!

/ | Skomentuj opinię